moje dni dzielą sie na 3 typy.
1 z nich nie nawidze.
wyjątki są rzadkie.

i po każdym nieudanym dniu.
mówie sobie. że minie
że rano bedzie lepiej
i czasem jest. czasem nie

nagle pojawił sie Pan.
Pan co znów rozwalił mnie w>pół wspomnieniami. i myslami
ale minęło. bo wiem kim jest. i jaki jest
a 'nasze' 5 minut już minęło. nie powróci dawno i nie prawda
a ja nie chce.
ma byc jak było. bez kontaktu. nie ma Go dla mnie. nieistnieje
powietrze przez Niego nie dawało mi oddychać.

mam ciężkie dni.
ale co z tego.
bo jest On. skarb mój największy.

nic nie trwa wiecznie. i boje sie tego powiedzieć
bo 2 dni. nie jest tak jak było kiedyś

dużo sie zmieniło od marca dwatysiącesześć.
prosze nie bądz taki obojętny.
i kochaj mnie no.

:(.